Czy świat potrzebuje jeszcze potężniejszego superakceleratora cząstek? ( Fake_R )

Tak się zastanawiam czysto teoretycznie. Wiadomo że po zderzeniu cząsteczek powstają mikro czarne dziury, które momentalnie parują i są niegroźne. Ale załóżmy że takie Chiny (czy jakiekolwiek inne państwo) stworzą akcelerator który będzie miał możliwość stworzenia małej czarnej dziury, która nie wyparuje. Wiadomo że nie będzie sie tego dało przetestować ale powiedzmy że ich naukowcy wiedzą że po przekroczeniu takich a takich parametrów powstanie coś co nie wyparuje tylko zacznie pochłaniać materie. Posiadanie czegoś takiego pozwalałoby szantażować cały świat, kreator czarnych dziur głęboko pod ziemią niemożliwy do zniszczenia nawet przez rakiety balistyczne, nie było przy przed tym obrony, bo jednak rakiety balistyczne da sie w jakimś tam stopniu zestrzelić, można sie schować w bunkrach, kalkuluje się jakieś tam ilości zysków i strat etc. tutaj straty były by całkowite, swoisty przycisk OFF niczym z marzeń Kononowicza. Wtedy jedyną opcją przeżycia były by bazy na księżycu (jakoś dziwnie dużo państw nagle interesuje się księżycem, Stany powrotem na księżyc jeszcze w tej dekadzie itd.). Wiem że to co napisałem kwalifikuje się do noszenia srebrnej czapeczki z foli aluminiowej aczkolwiek scenariusz wydaje mi się ciekawy.